Strasznie Cie przepraszam, ze dopiero teraz odpisuję, ale jestem tak zalatany, że dosłownie mnie w domu nie ma.
I’m sorry, please forgive me that I’m just now answering you, but I’m so busy that I’m literally never at home.
To co mi piszesz o sobie bardzo na mnie deprymujaco wplywa. To jest takie okropna, ze po prostu nie wiadomo co robic. Ale pomimo wszystko nie wolno zapominać o ile nam tu jest lepiej niz np. ludziom teraz w Londynie. Wczoraj mialem kartke ze Lwowa od Kazika Zweibauma. Pisze mi ze jest tam (doslownie!) pieklo. Wysylaja ludzi niespodziewaie w glab Rosji, bodaj na Syberie, naszych znajomych (nie wiem czy ty ich znalas:
What you write to me is very depressing to me. It’s so awful that you just do not know what to do. But despite everything, we must not forget how much better off we are here than people now in London. I have a note from Lviv from Kazik Zweibaum. He writes that he is there (literally!) in Hell. They send people unexpectedly into the depths of Russia, probably Siberia, our friends (I do not know if you knew them:
Jerzy Goldman, Nina Haftke), pisze dalej tak: “Opuscili oni dwa tygodnie temu Lwow, w drodze przymusowej, a wsposob zupelnie nieoczekiwany – a teraz miewam od nich wiadomosci z Kijowa, Penzy, Samary (Kujbyszawa) – i ciagle jeszcze nie wysiedli na stacji docelowej! Nie chce sie w to wierzyc!! My tu wprawdzie przyzwyczilismy sie troche do tego! I co oni tam beda robić ?! Niektorzy znajomi, np. lekarz-robi cegly, dwie kobiety – ubijaja na kolchozie nawoz nogami … Pieklo!! Ale do pewnego stopnia im sie to nalezy (to Kazik pisze oczywiscie ze wzsgledu ma cenzure!) bo to zony, siostry, dzieci oficerow, polskich panow, okupantow – ci uchodzcy – to ludzie na ktorych ciazy zarzut szpiegostwa – bo rejestrowali sie na powrot do Niemiec.” Podpis jest nieczytelny a pozniej postscriptum: “Mozes dokladnie …!” W adresie nadawcy pisze on “C.Twotree”, zeby go nie mogli znalezc w razie czego.
Jerzy Goldman, Nina Haftke), he continues: “They left Lviv two weeks ago, in a compulsory way, and unexpectedly – and now I am getting messages from them from Kiev, Penza, Samara (Kuibysheva)* – and they still have not got off at the destination station! I do not want to believe it !! We here have got used to a little bit of it! And what will they do there ?! Some friends, for example, a doctor, do brick, two women – they knead the fertilizer with their feet … Hell! But to some extent, they deserve this (Kazik writes, of course, that he is subject to censorship!) because they are wives, sisters, children of officers, Polish gentlemen, occupants – those who are refugees – people who have been accused of espionage – because they registered for return to Germany.” The signature is illegible and later the postscript: “Maybe exactly …!” In the sender’s address, he writes “C.Twotree” so that they can not find him, just in case.

* Samara, known from 1935 to 1991 as Kuybyshev, is the sixth largest city (as of 2010) in Russia and the administrative center of Samara Oblast.

No, co Ty o tym sadzisz? Czy moze byc juz duzo gorzej? Domyslasz sie jak ja sie denerwuje o Rodzicow w zwiazku z tym?
Well, what do you think about it? Can it be much worse now? Do you guess how I get nervous about my parents in relation to this?
Jesli idzie o uniwersyteckie moje sprawy, to jeszcze sie definitywnie nie urzadzilem, ale zdaje sie, ze jestem na dobre drodze. Latam nieprawdopodobnie duzo po uniwersytecie i do roznych instytucji statystycznich etc., sama jazda zajumje mi dziennie jakie 3-4 godziny. Poza tym prawie co wieczor gdzies chodze w gosci (zawarlem tu juz na uniwersytacie troche znajomosci), byla tu tez u mnie p. Taft, ma przyjechac jeszcze raz. Wczoraj wyglo silem (wygłosiłem) referat w organizacji sjon, u Sol’a, jednym slowem jest ruch w interesie. Ciocia nastroila pianino wiec gram takze. Gdybym mial troche wiecej wolnego czasu, tobym byl wogole szczesliwy. Tymczasem juz knocze, a w najblizszym czasie napisze wiecej.
When it comes to university affairs, I definitely haven’t yet managed it, but it seems that I am on the right track. I run around (literally: “fly”) unbelievably much to the university and various statistical institutions, etc., the ride itself takes me 3-4 hours a day. Besides, I go somewhere every evening (I have already made some friends here at the university). Ms. Taft was here with me; she is to come again. Yesterday, I gave a speech at the Zionist organization, with Sol. In one word, the matters that I deal with are attended to (literally: a business move). My aunt tuned the piano so I’m playing as well. If I had a little more free time, I would be happy. Meanwhile, I will write more and soon.
Mocno Cie sciskam i caluje
P.S. Napisz jak tylko mozesz
Strongly squeezing and kissing you
P.S. Write as much as you can
error: Content is protected !!
Close Bitnami banner
Bitnami